Miesięczne archiwum: Czerwiec 2014

Czy szczęście może wiecznie trwać?

Pianka na mojej gorącej czekoladzie prezentuje się doskonale. Aż szkoda naruszać tę mleczną konstrukcję. A jednak smakuję… Ma jakby kremową konsystencję. Zdaje się, że gdy dotrę do czekolady, nie będzie już tak błogo. Obawiam się gorącej wody o smaku czekolady. Kilka razy już mi się to przytrafiło. Nie tylko w kawiarni…

A Ty? Ile razy nie wierzyłeś, że to, co wspaniałe, cudowne, ekscytujące, radosne, miłe – może trwać dłużej niż chwilę? Ile razy z własnych ust usłyszałeś: „Wszystko, co dobre, szybko się kończy” i miliony innych podobnych bzdur, które nie należały nawet to Ciebie?

Wąsy z pianki na moich ustach wzbudzają zainteresowanie małego chłopca. Uśmiech na jego opalonej twarzy wskazuje na moc wakacyjnych wrażeń. Mały podróżnik bez zawahania zamawia smakołyki w sympatycznej kawiarence o nazwie PERFECT DAY – tej samej, w której kupiłam swoją czekoladę. 

Trochę podsłuchuję. Mały opowiada o podróży do Zambii i o tym, że jego ulubionym miejscem na Ziemi są Stany Zjednoczone i… dalej nie słyszę. Ale to mi wystarcza. Jego świat nie ma granic. Entuzjazm w jego głosie jest jak homeopatia. Czuję, jak budzi się we mnie pragnienie dotykania świata. Zamykam oczy i słyszę odgłosy ptaków. To trochę zwariowane. Otwieram oczy, a one dalej śpiewają. Hi hi – ktoś wpadł na genialny pomysł – egzotyczne odgłosy natury w kafejce na lotnisku. Na dodatek, centralnie przede mną, wisi na ścianie plakat przedstawiający mężczyznę niosącego na głowie kosz pełen egzotycznych owoców i kwiatów. Chyba wiem, w jaką podróż wybiorę się następnym razem :). 

Czekolada prosi się o kolejny łyk. Już nie jest taka gorąca. Po piance nie ma śladu.
Zanurzam usta i – jakież jest moje zdziwienie – czekolada o kremowej konsystencji smakuje dużo lepiej niż pianka. Uśmiecham się do siebie. Jak może być jeszcze lepiej? I jeszcze lepiej i jeszcze lepiej i jeszcze lepiej?

Wszędzie tam, gdzie jeszcze wciąż kupujesz od innych te szalone bzdety o szczęściu, które nie może trwać wiecznie i uznajesz je za prawdziwe, a nie są, czy teraz, z uśmiechem na twarzy, zechcesz to wszystko zniszczyć i odkreować?

ObrazekA jeśli chwile – wspaniałe momenty, które uznałeś za rzadkie okazje – nie są chwilami? Jeśli to po prostu przestrzenie, które są tam zawsze – jedynie Ty odwiedzasz je tylko na chwilę? Ile z nich tak naprawdę sam wykreowałeś i wciąż się do tego nie przyznajesz? O tak! Jest z czego wybierać każdego dnia. Jak w dobrej kawiarni.

Co wybierasz teraz? Gorąca czekolada?

Z pianką, czy bez?

 

Planujesz lipiec? Zapraszamy na Klasy Bars!

Coraz więcej zainteresowania wzbudzają w Polsce Klasy Bars. Czy to możliwe, że zmiana może być taka łatwa? 1 dzień – totalny relaks dla ciała, w dodatku wszystko na leżąco?

Obrazek

Za każdym razem, gdy otrzymujemy telefony od ludzi, którzy po klasie Bars zaczęli widzieć świat zupełnie inaczej, wiemy, że zmiana, jakiej pragnie tak wielu ludzi, jest tylko wyborem. Bars natomiast jest niezwykłym narzędziem, który ułatwia jego dokonanie.
I nawet jeśli masz już tę klasę za sobą, być może zechcesz rozważyć zupełnie nową możliwość i postanowisz zostać Facilitatorem Bars, by wspólnie z nami zapraszać innych do kreowania zupełnie nowej rzeczywistości? Jak by to było, gdyby każdy człowiek na tej planecie wybierał więcej życia w życiu?

 

Oto terminy najbliższych klas w Polsce:

WARSZAWA, 29 czerwca NIEDZIELA – KLASA Access Bars®
Prowadzi: Eliza Sarna BF
zgłoś swoje uczestnictwo tutaj

GLIWICE, 19 lipca SOBOTA – KLASA Access Bars®
Prowadzi: Eliza Sarna BF
zgłoś swoje uczestnictwo tutaj

WARSZAWA, 3 lipca CZWARTEK – KLASA Access Bars®
Prowadzi: Kamila Dolota CF
zgłoś swoje uczestnictwo tutaj

Wkrótce więcej terminów, które znajdziesz także na naszej stronie pol.accessconsciousness.eu. Oprócz klas Bars, zapraszamy także na Klasy Poziom Podstawowy i Poziom Pierwszy.

Narzędzia działają tylko wtedy, gdy się ich używa!

Czyli prawdziwe historie o tym, jak to działa u innych

ObrazekWszyscy słyszeliśmy już o pytaniu „Co jeszcze jest możliwe?” i pewnie wszyscy używaliśmy go nie raz. Z pewnością nigdy nie zwątpiłeś w jego moc ;). Coś w tym jest, że gdy pojawia się coraz więcej narzędzi, czasem zapominamy o tych podstawowych i o tym, że gdy mamy coraz więcej świadomości, działają one z jeszcze większym potencjałem, niż kiedykolwiek braliśmy to pod uwagę.

Tak właśnie było ze mną, gdy kilka tygodni temu wracałam z jakiejś wspaniałej klasy i miałam zaledwie kilka minut, żeby zdążyć na Polskiego Busa, a tramwaj, który wybrałam zamiast metra (bardzo interesujący wybórJ) zdawał się jechać wolniej niż zwykle. Wpadłam do punktu sprzedaży biletów dosłownie minutę przed odjazdem i … usłyszałam, że wszystkie bilety są już sprzedane.

Nie dałam za wygraną. Wskazówki zegara wiszącego nad głową sprzedającej biletu miłej pani jakby zwolniły i wtedy przypomniało mi się to magiczne pytanie. Wypowiedziałam je chyba dość głośno! I to więcej niż raz! W pomieszczeniu, gdzie znajdowało się jeszcze kilka osób zapadła cisza. W ostatniej chwili Pani rzuciła jeszcze raz okiem na ekran i prawie wykrzyknęła: „O! Właśnie ktoś zrezygnował z miejsca!” i po chwili dodała (dosłownie kopiując moje słowa) „Co jeszcze jest możliwe?”.

Chwyciłam bilet, który dość leniwie wydrukowała ogromna drukarka i pobiegłam do autobusu, a w głowie wciąż brzmiały mi słowa, które usłyszałam na jednaj z klas: NIGDY SIĘ NIE ZATRZYMUJ.

I co jeszcze jest możliwe??!

Z radością,
Eliza

 

A jeśli strach nie jest prawdziwy?

Nie mogę oderwać oczu od chmur. Widziane z góry – z tej odwrotnej strony – przypominają mi, że to, co widzimy na co dzień, nie zawsze jest tym, czym wydaje się być. Może choćby dlatego, każdy zmęczony życiem człowiek, powinien choć raz przelecieć się samolotem.
Ciekawe skąd w naszych ciałach tyle strachu przed lataniem?

A jeśli strach nie jest prawdziwy? Jeśli jest tylko po to, by odwrócić Twoją uwagę – byś nie wybierał patrzenia na siebie ponad chmurami, ponad tym wszystkim, co zasłania prawdziwy potencjał Ciebie? Jeśli włącza się jak za naciśnięciem guzika, gdy tylko podniesiesz głowę zbyt wysoko?

Tak, ten guzik naprawdę istnieje i dobra wiadomość jest taka, że można go wyłączyć – ZAWSZE, kiedy się włączy. Takich guzików jest więcej. Może słyszałeś o zwątpieniu, żalu, złości i tym podobnych atrakcjach życia na Ziemi. Kto by pomyślał – taka piękna planeta…

Patrzę na dywany chmur z pokładu przecinającego przestrzeń samolotu i przepełnia mnie wdzięczność za to, że coraz więcej mnie w moim życiu. Jak może być jeszcze lepiej?

Lecimy dziś do Frankfurtu – Ja i moje Ciało. Dain znów zaprasza do Bycia Sobą – tym razem w Niemczech. Szybka decyzja, spakowana walizka, dzieci ucałowane w same usta i znów przygoda. Po drodze kilka guzików do wyłączenia. Na szczęście narzędzia działają natychmiast!

Jeszcze jedno spojrzenie na lśniące w ostrym słońcu chmury, zawieszone w przestrzeni niczym pierzaste wyspy. Magia! Pomiędzy nimi ledwo dostrzegalna Ziemia. Czuję jak się uśmiecha. Może nie zdajesz sobie jeszcze sprawy z tego, że gdy wybierasz siebie – przestrzeń bez granic, którą jesteś – robisz to także dla Niej.

PS

I żeby nie było tylko o bujaniu w obłokach.

To, o czym piszę ekscytując się bajkowym widokiem, to wynik używania bardzo prostych i pragmatycznych narzędzi, które oferuje Access Consciousness (które radzą sobie nawet ze STRACHEM). Żeby zadziałały, trzeba przede wszystkim ich używać. Żeby ich używać, trzeba je poznać. Żeby je poznać, trzeba czasem wybrać się na wykład, klasę, sesję indywidualną, itp. Naprawdę – jest z czego wybierać! Podstawowy zestaw narzędzi do zmiany wszystkiego, co nie działa tak, jakbyś sobie tego życzył, otrzymasz na Klasach Głównych, których opisy znajdziesz w menu powyżej. Jeśli chcesz wiedzieć więcej – pytaj. W Access mówi się, że nie ma głupich pytań, tylko głupi ludzie, którzy nie zadają pytań :).

ZMIANA – czy można się uzależnić?

Odkąd pamiętam, zawsze lubiłam zmiany wszelkiego rodzaju. Rzeczy, którymi się zajmowałam szybko mi się nudziły i uwielbiałam robić milion rzeczy naraz. Nie wszystkim było to w smak, więc gdzieś z tyłu głowy brzęczała mi wątpliwość, czy wszystko jest ze mną w porządku. Mogłam robić przemeblowania raz w tygodniu, przebierać się kilka razy dziennie, rozpoczynać i prowadzić naraz kilka projektów, wykonywać kilka czynności jednocześnie. Z jednej strony wydawało się to nienormalne, choć, gdy patrzyłam na swoje dzieci, uspokajałam się, że jest to nasz naturalny stan – CIĄGŁA ZMIANA. Może dlatego, pierwsza klasa Access Bars®, w której wzięłam udział była jak balsam. Po tej klasie po raz pierwszy przestałam osądzać siebie i swoją ciągłą potrzebę zmiany. Zobaczyłam też, jak wielkim ciężarem było dla mnie przez całe życie dopasowywanie się do ram, norm, zasad i definicji narzucanych mi przez innych ludzi i tę rzeczywistość. A jednak robiłam to, tak jak większość ludzi na tej planecie… Czy to nie dziwne? 

W Access dowiedziałam się o tym, że wszystko, co jest dla nas ciężarem, jest kłamstwem, a wszystko, co odbieramy jako lekkość – jest prawdą. Mając tę świadomość, obserwowałam co dzieje się w moim życiu, gdy podążam za energią lekkości. Paradoks polegał na tym, że często odczucie lekkości pojawiało się tam, gdzie logiczny umysł nakazywał uciekać, unikać, nie wybierać. W większości przypadków wiązało się to z opiniami i osądami innych na temat danego wyboru. Pozorna wygoda wybierania rzeczy, by zadowolić innych ludzi, szybko przeradza się w totalny dyskomfort, czego po jakimś czasie nie da się nie zauważyć. Gdy więc po raz enty stawałam przez wyborem lekkości lub ciężaru, coraz bardziej klarowne stawały się dla mnie słowa, które usłyszałam na jednej z klas, że wybieranie świadomości jest dla odważnych. 

A co do tego wszystkiego ma Bars®? 

Czasami ludzie pytają mnie, czy można się od tego uzależnić. Może zabrzmi to mało poważnie, ale Bars® jest dla mnie trochę jak mycie zębów. Czy to uzależnienie? Nie chcę nawet pomyśleć, co by było, gdybym przestała to robić ;).

W naszej głowie także gromadzi się wiele śmieci – decyzje, konkluzje, rozważania, punkty widzenia, osądy, i różne inne dziwne rzeczy, które nie pozwalają nam być tym, kim naprawdę jesteśmy i podążać za lekkością. Wiele z nich, co najciekawsze, w ogóle nie należy do nas – kupiliśmy je po prostu od innych, uznając za prawdziwe, choć nie są. W rezultacie, kroczymy przez życie, dokonując wyborów, które nie mają nic wspólnego z nami i naszymi prawdziwymi pragnieniami. Działamy jak na autopilocie! Czasami, na ich podstawie, potrafimy nawet wykreować nieuleczalne choroby. 

Dobra wiadomość jest taka, że to właśnie my możemy zdecydować o tym, żeby wreszcie go wyłączyć i zacząć żyć życiem, które wiemy, że jest możliwe, choć do tej pory go nie wybieraliśmy. 

Na naszych głowach znajdują się 32 punkty, gdzie kłębi się cały ten skompresowany bagaż. Podczas delikatnego ich dotykania dokonują się rozładowania tej energii, którą niektórzy nazywają elektromagnetycznym komponentem myśli (prościej – ‚myślówką’ :). 
Na całym świecie ludzie używają Bars – tego wspaniałego narzędzia Access Consciousness – jako genialnego sposobu na to, by być przestrzenią, która nie umniejsza się ani na milimetr przed niczym, ani przed nikim. To tak, jakby z każdą sesją być bardziej sobą. 
W najgorszym przypadku po sesji Bars, można poczuć się jak po wspaniałym masażu. W najlepszym – może zmienić się całe życie!

Osobiście nie znam słów, które wyraziłyby moją wdzięczność za to, że otrzymałam tak niezwykłe narzędzie zmiany!


 

NAJBLIŻSZA KLASA BARS: Warszawa, 29 czerwca NIEDZIELA, Centrum Jupiter, ul. Towarowa 22
Uczestnictwo: 500PLN; dla powtarzających: 50%
Kontakt: Eliza 606 494 724

Obrazek

Jak się masz ściano?

Gdyby ściany miały uszy… Znacie to powiedzenie?

A jeśli mają?

No właśnie. Czy mają? I może jakiś czas temu próbowałabym rozważać, czy to możliwe, żeby usłyszała mnie ściana. Dzisiaj nie łamię sobie głowy takimi rozważaniami (o rany, to dopiero tekst – łamanie głowy przebija nawet ściany z uszami…). Dzisiaj zadaję pytanie: „Prawda. Czy to prawda?”.

A to – co za hasło? 

W Access także język wychodzi poza ramy ograniczeń tego świata. Słyszy się pytania rozpoczynające się od słowa „prawda”, używa się słów, których nie ma jeszcze w słownikach, takich jak na przykład „wiedzenie”, które uwielbiam. Szyk zdań w słownych procesach prawdopodobnie wywołuje nudności w żołądkach językoznawców, którzy trawią wyłącznie doskonałość (bez urazy). Nie wspomnę o POC&POD, które zanim po raz pierwszy wyszło z moich ust podczas publicznych wystąpień, siało zamęt w moim umyśle i powodowało objawy zwane w tej rzeczywistości tremą. Całe szczęście, że dzięki narzędziom z klasy Right Voice for You (Odkryj swój prawdziwy głos), wiem, że trema nie istnieje. Interesujące, prawda? 

Więc, o ile ściany mają uszy (a zadawszy kilka pytań, przyszła do mnie odpowiedź, że TAK), pewnie mają niezły ubaw słysząc ten niezwykły i bardzo energetyczny język. A niektóre – UWAGA – nawet się rozpuszczają! 

Teraz pewnie totalnie uznasz mnie za wariatkę. Ale niech i tak będzie! Skoro każdy osąd może przynosić nam kasę (jak może być jeszcze lepiej?), to mogę być dzisiaj nawet wariatką. Powiem więcej – ze ścianami zaczęłam też rozmawiać, co polecam każdemu, kto wie, że dużo więcej jest możliwe i ma już dość życia, w którym trudno jest oddychać.
W dniu, kiedy poczułam, że nie mam granic (a był to dzień mojej pierwszej klasy Access Bars), zobaczyłam, że wszystko to, co uznałam za ograniczenie – tym właśnie się stało. Zrozumiałam, że to ja sama wznosiłam wokół siebie mury (zazwyczaj obronne). Każda konkluzja i każdy osąd – a było ich wiele – wyrastały przede mną jak ściany, w których prawdziwość nie wątpiłam ani przez chwilę. A jednak, gdy podczas tej niezwykłej klasy usłyszałam: JESTEŚ NIEOGRANICZONYM ISTNIENIEM, poczułam niesamowitą lekkość, której zapragnęłam mieć więcej i więcej i więcej. … I każdy dzień był i jest dla mnie jak pokorny sługa, niosąc wciąż więcej tego bezcennego daru od Wszechświata. 

Wszystko, co nie pozwala dzisiaj Tobie wybierać w życiu tej LEKKOŚĆI, czy zechcesz teraz zniszczyć i odkreować? Zgoda niezgoda, dobrze źle, wszystkie 9, POC&POD, w skrócie, ponad, nuklearne sfery. 

I nawet, jeśli Twój logiczny umysł nie wie, co się właśnie wydarzyło i rozpaczliwie prosi o wyjaśnienie, porzuć go. Czy poczułeś właśnie, że coś zmieniło się w Twoim ciele, w Twojej przestrzeni, którą jesteś? Jak by to było, gdybyś od teraz wybierał w życiu tylko to, co niesie ze sobą tę lekkość, nawet jeśli wszyscy dookoła będą wytykać Cię palcami, krytykować, obrzucać osądami! Naszym pierwszym językiem jest energia. Tym językiem możemy rozmawiać ze wszystkim, także ze ścianami. Wszystko jedno, czy to ściany naszego mieszkania (które osobiście całuję i witam, gdy tylko pojawię się w moim nowym domku), czy ściany ograniczeń, które uznaliśmy za prawdziwe, a nie są.

Jak to NIE SĄ??? 

No nie! I nawet jeśli nie wierzysz, spytaj: Prawda, czy to prawda? I gdy poczujesz lekkość, będziesz wiedział, że każde ograniczenie zostało zbudowane na kłamstwie. I jeśli nie rozumiesz w tej chwili co to znaczy, powiem prościej: Jeśli jesteś nieograniczonym istnieniem, wszystko to, co jest ograniczone po prostu nie może być i nie jest Tobą. Więc zamiast kupować kłamstwa o tym, że się zepsułeś, że jesteś w błędzie, że zrobiłeś coś nie tak, że nie umiesz, nie potrafisz, że nigdy się nie uda, że to już koniec, że takie jest życie, że nie ma wyjścia, że to twoja wina, itd., itd., … stań twarzą w twarz ze wszystkim, co teraz dzieje się w Twoim życiu, przyjrzyj się temu czemuś, co rzekomo nie pozwala Ci dalej iść do przodu i powiedz: „Hej, jak się masz ściano? Jak masz na imię?”. One lubią się przedstawiać. Generalnie chcą być zauważane (skąd my to znamy?). Czasami znikają w momencie, gdy zechcemy rzucić na nie okiem. Jak może być jeszcze lepiej?

Czego więc nie chcesz jeszcze zauważyć? Czego nie chcesz w swoim życiu wiedzieć, spostrzegać, kim nie chcesz się stać, czego nie chcesz otrzymać? 

Kiedy przyjdzie do Ciebie ta informacja, powiedz to głośno… bo ściany mają przecież uszy 🙂

Hasta la Vista Baby