Miesięczne archiwum: Sierpień 2014

Wolna energia – tym jesteś!

Już nie spotykam takich ludzi, którzy wypominają mi, że wydaję za dużo kasy na klasy Access. Coraz mniej też i takich, którym nie podoba się, że w ogóle ruszam się z domu. Ja – matka czwórki dzieci – to cholerna odpowiedzialność… „Za szczupła jesteś”, mówią tylko. No tak, to też nie przystoi matce… czwórki dzieci. Ostatnio szukałam na swoim brzuchu miejsca cięcia po 4 cesarkach, ale gdzieś się zawieruszyło. Cholera!

Właśnie jadę pociągiem, w dodatku InterCity. Miejsce 72, korytarz i nawet działają gniazdka. Jak może być jeszcze lepiej? Na ustach wciąż smak obiadu, który urzekł mnie i moje ciało orgazmicznym smakiem i wyśmienitym towarzystwem. Warszawka coś w sobie jednak ma. W moim życiu w jakiś niezwykły sposób pojawiają się ludzie, którzy wybierają więcej. Może to nie ludzie? Skąd pochodzą te kosmiczne istnienia, które potrafią wzbudzić we mnie radość, która leżała odłogiem tak wiele lat. To musi być jakaś inna planeta. Tak, czy inaczej, spotykamy się tu – na Ziemi. I na tej samej Ziemi, z której kiedyś chciałam odchodzić, zaczynam zauważać jakąś nową przestrzeń – inną rzeczywistość, której szukałam całe życie. Zajęło mi to 12 miesięcy! 12 długich, niezwykłych, fenomenalnych i tak intensywnych miesięcy! Czasami myślałam, że moje komórki rozpadną się na miliardy drobnych kawałków, z których każdy mógłby wybuchnąć z siłą bomby atomowej i rozsadzić cały Wszechświat. „Jeśli wybierasz świadomość, będzie Cię wspierać” – słyszałam z tyłu głowy. To zdanie, które przywiozłam z którejś z klas, pozwalało mi iść dalej, pomimo tej niezwykłej intensywności, która zawraca z drogi tak wielu. Bardziej niż często zastanawiałam się, czym jest to odczuwanie aż do bólu?

Dzisiaj olśnienie. Ta intensywność – to JA. Ta energia, którą chwilami posądzałam o zamach na życie mojego ciała – to ja. Nic dodać, nic ująć. To tak odmienne od bycia żywym trupem, który brał w swoje chłodne objęcia moje Istnienie tak dosłownie, że o mały włos nie rozstaliśmy się ja i moje ciało.

Kiedy pozwolisz sobie na bycie tym, czym naprawdę jesteś – wolną energią, która nie ma granic, nie umknie to Twojej uwadze. Wszystkie Twoje molekuły, które w tak finezyjny sposób kształtujesz w każdej sekundzie, by ukazały się temu światu w postaci Twojego ciała, dadzą Ci znać o swoim istnieniu. Bycie sobą to totalna obecność z potęgą, jaka nie mieści się w definicjach i konkluzjach tego świata. I wszędzie tam, gdy próbujesz się do nich się dopasować, to jak zgoda na powolną śmierć. Tak – powoli przestaje boleć, robi się wolniej, mniej, ciszej, coraz mniej wyraźnie. Wow! Wreszcie strefa komfortu – nie ma jak stabilność i bezpieczeństwo.
To ciekawe, że wszystko to, co ja kiedyś nazywałam śmiercią – głównie intensywności w ciele, których nie mogłam kontrolować – były wołaniem samej mnie: JA ŻYJĘ!!! Podziękuj proszę teraz swojemu ciału, że czasami przywołuje Cię do porządku, że pragnie więcej, że zawsze daje Ci znak! Pewnie inaczej nie wiedziałbyś, że umierasz…

Ten świat potrzebuje Ciebie! Tego, co Ty wiesz, tego, że wiesz kim jesteś – w pełni INTENSYWNOŚCI, którą jesteś!

Generalnie wybieram coraz więcej! Powiększył się nawet mój biust. Co jeszcze jest możliwe?! Jeszcze czasami gubię się w tych intensywnościach. To prawie nie wypada przyznać, że ta energia, która pojawia się w moim ciele i zdaje się, że mnie rozsadzi – to ja. Czy można być aż tak dużo? Kiedy wsiadając do pociągu na Centralnym zadzwonił telefon, fabryka w moim ciele sięgała szczytu wydajności. Ucieszyłam się widząc, kto dzwoni. „Co to za energia? Czy to jakieś Istnienie?”” – spytałam. …Lekko. „Prawda. Czy To Ty kochanie?”. Śmiech w słuchawce rozbroił moje bariery.

Dolota i odpowiedź? Nie w tym wcieleniu…

Tak, w mojej przestrzeni coraz więcej żywych! Tak żywych, że przebywanie z nimi zaprasza wciąż do bycia więcej i więcej. Więc jeśli jeszcze raz jakiś dupek powie mi, że wstąpiłam do sekty, pokażę mu środkowy palec – bez osądu, z pełną świadomością tego, co wybieramy – ja i on.

Czy wiesz, że możesz poprosić o zmianę wszystkiego? I gdy zrobisz to bez żadnego punktu widzenia, działa jak: PROŚ A OTRZYMASZ? Wiem, pewnie zapomniałeś już, czym jest otrzymywanie. Może nawet wsadzili tę informacją do Biblii, żebyś w ogóle nie uwierzył, że to możliwe… Ktoś jednak musiał mieć tam dostęp do świadomości ;). Jesteśmy niczym dyrygenci Symfonii Możliwości, którą jesteśmy. Dain ujął to doskonale. Molekuły tego Wszechświata mogą tańczyć pod uzdrawiającym dotykiem naszych dłoni, w rytm naszego śmiechu, wibrując ekscytacją życia, którą tak długo ukrywaliśmy przed sobą i przed światem.

Zdaje się, że Access także nie pochodzi z tej planety… Jakie szczęście spotkało tych, których zaprosił do tego, by odważyli się przyznać, że naszą naturalną zdolnością jest zmiana – transformacja energii wszystkiego, co nas otacza, że naprawdę możemy zmieniać rzeczywistości, jeśli tylko to wybierzemy, że naprawdę możemy być wkładem dla całej planety, gdy tylko odważymy się być totalnie, całkowicie i niezaprzeczalnie sobą!

Ta magia zaczyna się od pytania, bo w nim nie ma osądu! W pytaniu nie istnieje żadna konkluzja. Nie ma tam miejsca na żadną definicję. Dzięki pytaniom na tej planecie może pojawiać się to, czego nie widziało tu jeszcze ludzkie oko. Dzięki pytaniom ukazują się możliwości, których nie jest w stanie ogarnąć ludzki umysł.

JESTEŚ KLUCZOWYM ELEMENTEM dla ZMIANY NA TEJ PLANECIE! Czy zechciałbyś przestać ukrywać to przed samym sobą? W totalnym pozwoleniu na to, co jest, w totalnej obecności ze wszystkim co jest – takim jakie jest, możesz zmieniać wszechświaty!

Otwórzmy teraz drzwi do tego, by wspólnie zmieniać ten świat – będąc sobą!

1, 2, 3… 4!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!