Archiwum kategorii: Access w Realu

Jak Access działa w codziennym życiu?

Świat będzie musiał się zmienić…

„Jak się masz, mój piękny przyjacielu?” – wypowiada miękki głos. Cisza. Na ciele dwie gorące dłonie podarowują dotyk, w którym nie ma nic, co znane z tego życia. A jednak pod powiekami nabrzmiewa wzruszenie i potrzeba ciężkiej pracy, żeby nie pozwolić sobie na łzy. I to nie jest smutek.

Ten dotyk otwiera jakąś przestrzeń i razem z falami gorąca, które przenikają każdą tkankę, każdą myśl – od czubka głowy, po malutkie paluszki u stóp – pojawia się to dziwne znajome poczucie spokoju. Takie, jak to, gdy po długiej podróży wraca się do domu, który czeka z utęsknieniem. Z niedowierzaniem przyglądam się sobie. Nie, nie oczami. Widzę SIEBIE. Bez całej tej otoczki ‘jak wyglądam’, ‘co mam na sobie’, ‘pasuję/nie pasuję’. Może to nie tylko słowa? Może naprawdę mogę być… jestem?… „pięknym przyjacielem”?

To jedno pytanie przenosi mnie do jakiegoś innego świata. Prze lekko uchylone powieki widzę innych. Jest nas wielu. Oni także otrzymują ten dotyk. Po sali, niesłyszalnym lekkim, choć zdecydowanym krokiem, porusza się przystojny mężczyzna. Wydaje mi się, że znam go od zawsze. Tak, jak tych ludzi. Jak to możliwe? Szalone obrazy pędzą przed moim nosem, jak w przyspieszonym filmie. Twarze, słowa, zdarzenia, miejsca. I znów słyszę: „… mój piękny przyjacielu.” Tym razem nie powstrzymuję łez. Jestem wdzięczna, choć nie wiem za co. Tutaj mi wolno, choć nie wiem dlaczego…

W pewnym momencie coś się zmienia. Ciepłe dłonie opuszczają moje ciało i zdecydowanym ruchem pędzą ku górze, by wyrzucić w przestrzeń tony energii. Robi się lekko. Zasypiam, jak dziecko, wtulona w pachnący, miękki koc. Może naprawdę jestem „pięknym przyjacielem”?

Po mojej pierwszej sesji ESC nie mogłam oprzeć się świadomości, że świat może wyglądać inaczej, że gdzieś musi być takie ‘miejsce’, gdzie ludzie naprawdę są dla siebie wzajemnym wsparciem. Są piękni… Są pięknymi przyjaciółmi. Zdałam sobie także sprawę, że ta banda szaleńców, którzy przez tamtą magiczną godzinę razem ze mną leżeli na stołach, krzesłach, na podłodze – gdzie tylko się dało – miała w sobie coś bardzo znajomego. Przez długie miesiące próbowałam rozwikłać tę zagadkę, szukając wspólnego mianownika w sobie i ludziach, których twarze zaczęłam rozpoznawać na klasach Access w różnych miejscach świata. Byliśmy inni. Byliśmy zupełnie jak z innej planety.

Po mojej 20-stej, 30-stej, 40-stej sesji ESC (Energetyczna Synteza Komunii – Energetic Synthesis of Communion) nie miałam wątpliwości. Mój świat JEST inny. Ta świadomość zaczęłą przenikać całe moje życie, kasując osądy na temat samej siebie, stojące na straży granic ‘normalności’, której wymagało ode mnie tak wielu. Zobaczyłam w tamtych ludziach i w sobie coś, czego chyba i tak nigdy nie zrozumiem, choć dziś już nawet się nie staram.

Zobaczyłam, że już przed niczym się nie bronię. Ściany rozpuściły się. Zobaczyłam, że i ja jestem gotowa zaryzykować i ruszyć przez życie patrząc na ludzi wokół mnie bez oczekiwań, bez strachu, wstydu, porównywania, bez projekcji na przyszłość… bez osądu. Widzieć „pięknych przyjaciół”, którzy wspólnie mogliby wykreować piękny świat, i jednocześnie mieć świadomość, że niektórzy z nich nigdy tego nie wybiorą, niektórzy odwrócą się i odejdą, niektórzy zagrają rolę wroga.

Czy chciałbyś tak żyć? Tak – Ty, mój piękny przyjacielu. Czy chciałbyś żyć z otwartymi ramionami. Otrzymywać każdy dzień ze wszystkim, co przynosi? Witać w swoim życiu ludzi, jak wszechświaty możliwości, których sami być może nigdy nie wybiorą – i nie mieć na ten temat punktu widzenia?

Wiem jedno. Zobaczenie siebie – swojego ‘szaleństwa’ chęci tworzenia innego świata – sprawia, że stajemy się dostępni dla innych. Dla innych poszukiwaczy, którzy być może tak, jak ja kiedyś, podczas jednego z pierwszych spotkań z Dainem Heer, czekają na ten jeden moment – na chwilę, w której ktoś wreszcie ich zobaczy.

Ty też to potrafisz. Jeśli czytasz te słowa, z pewnością potrafisz widzieć inaczej – potrafisz widzieć. Ale, żeby się o tym przekonać, musisz zrobić ten jeden krok. Musisz najpierw zobaczyć SIEBIE. Zasmakować energii, którą jesteś.

I świat będzie musiał się zmienić…

Wyczarować Australię!

Dziękuję uczestnikom tego czarodziejskiego spotkania! Dziękuję wszystkim uczestnikom! Te minuty spędzone z Wami jeszcze raz przywołały do mojego życia i ciała tę niezwykłą intensywność życia, o której czasem tak łatwo zapomnieć w jesienne wieczory.

I może zabrzmi to dziwnie, ale jesień także jest tylko wyborem!

Jeszcze w tym roku kolejna wyprawa do Australii! Zainteresowanych poszukiwaczy przygód proszę o kontakt!

Kiedy podniesiesz głowę…

Noc.
Z daleka od cywilizacji.
Czarne niebo z radością odkrywa swoją głębię, odsłaniając tysiące gwiazd, które w jakiś dziwny sposób wzruszają mnie do łez.
Głowa zadarta ku górze zastyga w bezruchu, oczekując na jakiś nieoczekiwany bieg zdarzeń – poruszenie na nieboskłonie, które wskazywałoby na to, że nie jesteśmy tutaj sami.

Dzisiaj zakończył się pierwszy dzień bez osądu – jeden z pięciu, o który proszę raz w roku, wraz z grupą szaleńców, którzy najprawdopodobniej tak jak ja, wierzą w to, że da się zmieniać ten dziwny świat. A może powinnam raczej powiedzieć – wiedzą, że da się zmieniać ten dziwny świat.

W objęciach nocy wszystko wydaje się takie wielkie – ja też. Może wbrew popularnym przekonaniom na temat nocy, która tak wielu kojarzy się z lękiem, strachem i niemocą, właśnie nocą łatwiej ukazać się sobie samemu i światu w całej swojej pełni?
Nie wiem. Ale przestrzeń, która obejmuje moje ciało wydaje się nie mieć granic…

Zapalam papierosa, co zdarza mi się mniej więcej raz na rok. Z ciekawością obserwuję dym, który unosi się ku górze i znika. Ostre powietrze zwiastujące nadchodzącą jesień przenika moje ciało. Ale głowa wciąż podniesiona. Wiem, że patrzę dalej, niż mi się wydaje i wiem, że jest więcej.

Moje myśli biegną do chwili, kiedy odchodził mój Tata. Jego świat nigdy nie mieścił się w pudełku zasad i norm tego świata. Widocznie postanowił poszukać bardziej przyjaznego miejsca. Pamiętam nasze ostatnie spotkanie. Razem patrzyliśmy w niebo.
Dopiero dzisiaj dostrzegam jego odwagę bycia tak innym do ostatniego dnia… To dlatego wybrałam właśnie jego.

I choć ja też próbowałam umierać kilka razy, dzisiaj wiem, że to nie zmieniłoby świata. Mój wybór życia dokonał zmian, o jakich kiedyś nawet mi się nie śniło. Zmian nie tylko w moim życiu.

Spadająca gwiazda wyrywa mnie ze wspomnień. Ciało drży z zimna. Głowa wciąż uniesiona ku górze. Setki migoczących punkcików, które widzi się tylko pod osłoną nocy, po raz kolejny budzą moją świadomość tego, jak wielu pięknych ludzi wciąż czeka na odkrycie… Jak wielu z nich widzi swoją wspaniałość tylko w odosobnieniu, w ukryciu, albo wcale. Jak wielu z nich postanowi odejść, zanim znajdzie się ktoś, kto stanie przy nich bez osądu, z prostą i klarowną informacją:

Widzę Cię i nie osądzam tego, czym uznałeś i zdefiniowałeś, że jesteś.

A może oni czekają właśnie na Ciebie? Może to Ty możesz podarować komuś zupełnie nowe życie? Może to Twój wybór zaistnienia we własnym świecie stanie się mostem do innej rzeczywistości któregoś z nich – istnień, które zagubiły drogę?

Od mojej pierwszej sesji Bars minęły 3 lata. Od tamtej pory nigdy więcej nie przeszło mi przez myśl, by uciekać z własnego życia. I jest nas więcej! Coraz więcej budzących się gigantów, którzy idą przez życie z podniesioną głową.

I całe niebo możliwości należy do nas.
Świat pełen cudów leży u naszych stóp.
Ziemia pod stopami daje poczucie niemożliwej do wyczerpania mocy.

Dziękuję. Żyję. Zmieniam Świat!
Co jeszcze jest możliwe?!

Dzisiaj ktoś zadał mi pytanie…

Dzisiaj Agnieszka zadała mi pytanie: A gdyby ktoś zaprosił Ciebie do radia, to o czym chciałabym powiedzieć? I chyba lekko mnie poniosło. Dzięki Aga!

Eliza SarnaO tym, że nie jesteśmy skazani na ten świat.
Że możemy wybierać każdego dnia, jaki obraz życia chcemy namalować, dobierając kolory, kształty i plener, w którym będziemy malować.
O tym, że świat czeka na takich, jak my, bo Picasso i Van Gogh już nie żyją…
Chciałabym powiedzieć ludziom, że mają w kieszeniach magiczne różdżki, i że dziś nie palą już na stosach za bycie magią.
O tym, że z samolotu widać inaczej i ponad chmurami umysł nie ma nad nami władzy.
O tym, że kobiety zmieniają świat, a mężczyźni są piękni, silni i potrafią wspierać nas na naszych wojowniczych ścieżkach całym swoim istnieniem i niezwykle pięknym ciałem.
Chciałabym powiedzieć słowami i bez słów o tym, że Wszechświat rozmawia z nami cały czas, i że doskonale znamy ten język, tylko nikt nie uczy go już w żadnej szkole.
O czym jeszcze?
Że szczęście lub nieszczęście to tylko wybór.
Że można oddychać pieniędzmi.
Że właśnie tu – na tej niezwykłej planecie – jest dzisiaj taka możliwość, by zacząć wybierać inne życie.
Życie, które jest warte życia.

Nawet, jeśli chwilami jest pod górkę…

Jak wielu z nas czeka na dzień, na cudowny zbieg okoliczności, na jakąś szczególną konfigurację zdarzeń, by wreszcie życie stało się proste, by wreszcie dowiedzieć się, czym jest szczęście, by wreszcie odetchnąć nie tylko z ulgą, ale pełnymi płucami…

Tymczasem, w tym nieustającym oczekiwaniu, zapętlamy się w tym, co najbardziej znane – w sieci emocji, w gąszczu myśli, w dramacie uczuć, który uznaliśmy, że jest naszym życiem.

A jeżeli jest coś ponad? Coś więcej? Coś zupełnie innego?

Wielu ludzi nie potrafi nawet wyobrazić sobie świata bez emocji, myśli i uczuć. Dla wielu równa się to ze śmiercią. Akcja – reakcja, przyczyna – skutek, działanie – konsekwencja. Czym będzie życie bez liniowości? W dodatku wszystko dobrze przemyślane – tak, jakby to umysł miał przynieść nam odpowiedzi na wszystko. Gdyby potrafił, zrobiłby to dawno temu…

Więc czym jest rzeczywistość ponad emocjami, myślami i uczuciami?

To przestrzeń totalnego postrzegania – każdej, nawet najbardziej subtelnej energii. W tej przestrzeni po prostu wiemy. Nie musimy się domyślać, wysnuwać wniosków, dochodzić do konkluzji, kalkulować, obliczać bilansu zysków i strat. W tej przestrzeni jesteśmy świadomi tego, co kreuje każdy nasz wybór – w sekundzie jego dokonania!

Ale to byłoby za proste! Po prostu wiedzieć.
Byłoby to podważeniem wieków doświadczeń, mądrości pokoleń, wiedzy, która miała dawać wolność. Dlatego ludzie nie zadają pytań. Kwestionowanie nie jest w tym świecie mile widziane.

Dlaczego?

Bo zawsze przynosi zmianę!

Jakim pytaniem możesz się dzisiaj stać – Ty i Twoje ciało – co pozwoli Ci dokonać zmiany, o którą prosisz od lat? Jakie pytanie pozwoli Ci dzisiaj wznieść się ponad emocje, myśli i uczucia, by zobaczyć rzeczy takie, jakimi naprawdę są?

Każda chwila życia…

każda chwila życia
Wierzymy w tak wiele rzeczy. Tak wiele rzeczy uznaliśmy w swoim życiu za… normalne. Dlatego często nie przychodzi nam nawet do głowy, że w tych dobrze nam znanych miejscach możliwe jest COŚ INNEGO.

Co? Nie wiemy.
I to kolejny powód, dla którego nie sięgamy po zmianę tam, gdzie wiemy, że jest potrzebna od lat, wieków, tysiącleci. Wydaje nam się, że możemy sięgnąć tylko po to, co wcześniej obmyślimy, dobrze zaplanujemy i zgrabnie przewidzimy tego konsekwencje, skutki uboczne, plusy i minusy.

Kółko chomika wciąż się kręci.

Normalne życie nie ustaje, potwierdzając właściwość naszych działań powtarzalnością zdarzeń, zwanych w tej rzeczywistości stabilizacją. Najmniejsza zmiana mogłaby ją zakłócić, więc lepiej trzymajmy się tego, co dobrze znane:
– dobrze znanej, nie wykraczającej ponad średnią krajową, rzeczywistości finansowej
– dobrze znanych bóli i ograniczeń ciała
– tak znajomego zmęczenia i zniechęcenia
– świetnie rozpoznawalnego strachu, którym najlepiej wykręcić się, gdy pojawia się nowa możliwość
– dobrze znanej choroby
– dobrze znanego partnera, który tak bardzo chce, by pozostać dobrze znanym… i nigdy nie zmienić się za bardzo…

Ile razy w ciągu dnia moglibyśmy wybrać coś innego?

To zależy, czy wybieramy spać 8 czy 3 godziny. Ale nawet, jeśli 8, pozostaje wciąż 16 do zagospodarowania. W tym wiele minut, naprawdę wiele minut.

Jak długo zajmuje dokonanie wyboru? To nawet krócej niż minuta.

Więc, jak wiele razy w ciągu dnia, moglibyśmy wybierać wspaniałość wcielenia? Radość dla swojego ciała? Kreację ponad ograniczenia tego świata? Życzliwość dla samego siebie? Dotykanie piękna natury? Oddychanie powietrzem pełnym słońca? Delikatny dotyk kochających dłoni? Obecność z intensywnością świadomości?
Ta lista nie ma końca…

Wystarczy wybrać i zmienić kierunek swojego życia! NIE-NORMALNEGO ŻYCIA!

TELEKLASA Każda Chwila Życia STARTUJE 29 MAJA!
Więcej tutaj